sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 9

       Po raz kolejny spojrzałam nerowo na zegarek, by sprawdzić, która jest godzina. Niestety od ostatniego razu mienęły zaledwie dwie minuty. Trwała właśnie moja ostatnia piątkowa lekcja, a czas wlókł się niemilosiernie. Od razu po szkole miałam spotkać się z chłopakami. Nie widzieliśmy się już prawie tydzień, bo wszyscy mieliśmy ostatnio dużo do roboty. Cale szczęście, że przynajmniej w piątki mam troche luźniejsze przedmioty. Jednak to nie zmienialo faktu że miałam już dość na ten tydzień. Historyczka naprawde wyjątkowo dzisiaj zanudzała... Kolejne zerknięcie na zegarek - jeszcze piec minut do konca. Uff juz tylko chwila. Popatrzylam z zmysleniem w okno, po czym znowu niecierpliwie zaczelam sie wiercic na krzesle.
- Magdaleno Blank źle się czujesz? - pani Hills spytała surowym głosem.
- Nie, wszystko w porządku.
- Czy mogłabyś w takim razie skupić się na lekcji?! A nie robić jakieś dziwne miny i wiercić się na krześle! Jak można wykazywać tak lekceważącą postawę w stosunku do mnie?! - o tych słowach na moje policzki z pewnością wkradł się rumieniec wstydu i złości. Jednak gdy nauczycielka otworzyła usta, by jeszcze coś dodać, zadzwonił zbawczy dzwonek.
- Przepraszam panią bardzo, pani Hills - powiedziałam cicho i wybiegłam z klasy.

       Szłam przez korytarz bardzo szybkim krokiem, myśląc już tylko o tym żeby wreszcie znaleźć się poza szkołą. Szybko otworzyłam ciężkie drzwi mojej szkoły. Przez mój pośpiech i nieuwagę nage uderzyłam w coś twardego. Zdezorientowana chciałam iść dalej, myśląc że po prostu uderzyłam w jakiś słup, ale później zorientowałam się, że mam mokrą plamę na sweterku. No tak, kto by stwiał słup zaraz przy drzwiach. Odwróciłam się i zobaczyłam rozgniewanego, przystojnego, umięśnionego chłopaka z nieprzyjaznym wyrazem twarzy. Rozpoznałam w nim jednego z popularnej bandy chłopaków, którzy rządzili w Westminster Secondary School. Jess niedawno mnie ostrzegała, że lepiej z nimi nie zadzierać.
- O kurcze - wyrwało mi się. - Przepraszam, to było niechcący.
- Pożałujesz tego mała! - tym to mnie wkurzył. Tylko na niego wpadlam, a cała cawartość kubka, który trzymał w ręce, wylała się na mnie. Poza tym że zmarnował na napój kilka funtów.
- Co?! To ja mam cały sweter w twojej kawie! Normalny chłopak by mnie przeprosił, a nie kurcze mimo moich przeprosin dalej sie na mnie wydzierał! Przecież to nie tylko moja wina, ty też mogłeś bardziej uważać! - jak zwykle nie potrafiłam pohamować swojego wybuchowego charakteru.
Chłopak zbliżył się i nachylił nade mną.
- Wiesz co? Już miałem zamiar ci odpuścić, myślałem, że może zrobie wyjątek dla takiej ładnej dziewczyny. Ale nie, musisz sie awanturować. Nie wiesz, że ze mną się nie zadziera? - wyszeptał mi prosto do ucha. Brr aż mną wstrząsneło od jego bliskości i tonu głosu, jakim do mnie mówił.
- Oh, sory, ale nie czuję się jakoś gorsza od ciebie. - powiedziałam sarkastycznym tonem. - I nie zamierzam cię traktować lepiej niż w tkiej sytuacji powinnam.
- Masz przechlapane dziewczyno. Dzisiaj sobie ciebie odpuszcze, bo jesteś cała brudna - powiedział z obrzydzeniem - ale na pewno wkrótce się tobą zajmę.
Nie wytrzymałam i podniosłam rękę by zadać mu cios w twarz, jednak bez problemu sobie ze mną poradził, jedną ręką blokując moją, a drugą uderzył mnie w twarz. Odskoczyłam z bólu i postanowiłam spróbować uciec. Znowu jednak mnie złapał. Stojąc do niego tyłem, kopnęłam go w krocze. Nie wiedziałam czy podziała to na długo, ale miałam wystarczająco dużo czasu, by wyrwać się i zacząć uciekać. Chwilę po przekroczeniu szkolnej bramy, znowu na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę, to był Harry. Zaskoczony mocno mnie przytulił, a później odsunął od siebie o kilkanaście centymetrów.
- O rany, Meg co się stało?! Wyglądasz jak wielkie nieszczęście. Co się stało? - patrzyłam naniego tylko przestraszonym wzrokiem i zaczęłam płakać. On mnie znowu mocno przytulił i gładził po plecach - Ej nie płacz. Magda, już wszystko dobrze, zawiozę cię do domu.
- Nie.
- Co nie? - spytał wyraźnie zatroskany.
- Nie mogę w takim stanie wrócić do domu - wychlipiałam.
- Musisz się przecież przebrać, zrobić jakiś zimny okład na tego siniaka na twoim policzku...
- O Harry - powiedziała Jess, szybkim krokiem zbliżając się w naszą stronę, mimo, że wcześniej mówiłam jej że spotykam się z chłopakami zaraz po szkole, była trochę zaskoczona i na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. - Kurcze Meg, to twoja sprawka z Seanem? Kuśtykał przez chwilę z bólu, a teraz opowiada reszcie swojej paczki o tobie... Kurcze przywalił ci. Kurcze, Magda co ja ci mówiłam, że z nimi się nie zadziera. Jejku i to jeszcze z przywódcą tej całej bandy? O co właściwie chodziło?
- Hej... mieszkasz daleko stąd?
- Nie, całkiem blisko.
- Rozumiem, że dobrze się znacie z Magdą, tak? Czy mogłabyś w takim razie pożyczyć jej jakąś bluzkę czy coś i dać lód na okład? Tak w ogóle to jestem Harry.
- Tak, przeież wiem, Jessy - podali sobie ręce. - Okej, chodźcie, wezmę coś z mojego domu, tylko wolałabym, żebyście nie wchodzili do środka.
- Dzięki Jess, naprawdę nie chce iść w takim stanie do mojego domu.. Tylko czemu nie będziemy mogli wejść?
- Ymmm wolałabym teraz o tym nie gadać... To chcecie iść?
- Jasne, wisiadajcie do samochodu, będzie szybciej.

       W bardzo krótkim czasie dojechaliśmy na miejsce. Jessy miała mały, ale ładny dom. Pobiegła szybko do środka, a nam kazała czekać w aucie. W międzyczasie Harry zadzwonił do Liama i powiedział mu o zmianie planów, żebyśmy się sotkali wszyscy u niego (wcześniej upewnił się, że i tak mam ochotę na towarzystwo reszty). Po chwili przyszła Jess i dała mi koszulkę, bluzę i lód, który od razu przyłożyłam sobie do policzka.
- Jeśli chcesz to przyniosłam ci jeszcze korektor do zamalowania tego siniaka...
- Wielkie dzięki Jess - uśmiechnęłam się szeroko do dziewczyny, ale poczułam ból po lewej stronie twarzy.
- Nie ma za co - posłała mi współczujácy uśmiech. - To jak? Macie jakieś plany co teraz zrobić?
- Tak, zabieram ją na chwilę do siebie - powiedział Harry.
- Hmm okej, ale Meg musisz mi później opowiedzieć co takiego właściwie się stało.
- Chyba że... pojedziesz z nami? - Harry spojrzał na mnie pytająco i odpowiedziałam mu kiwnięciem głowy.
- Hmm nie wiem czy to dobry pomysł, ale umrę ze strachu i z ciekawości jak dłużej będę musiała czekać na wyjaśnienia Magdy... Na pewno to nie będzie problem?
- Oczywiście, że nie, wsiadaj - powedział Harry z pięknym uśmiechem na twarzy. - A ty się przebierz Meg, bo jeszcze dodatkowo się przeziębisz.
- Okej... Tylko Harry, możesz się obrócić?
- Jeśli bardzo tego chcesz to ewentualni mogę - powiedział, ale i tak bez mojego zapewnienia odwrócił się i patrzył przez okno.
- Auć - jęknęłam, nie mając przyłożonego lodu już dłuższą chwilę. Wciągnęłam jeszcze bluzę i byłam gotowa
- Coś się stało Meg?
- Nie, możemy już jechać - Harry z powrotem obrócił się przodem do kierownicy, współczująco się przy tym do mnie uśmiechając i ruszyliśmy.
________________________________________________
Mam nadzieje, ze sie podobalo ;* Obiecuje ze kolejny rozdzial bedzie w przyszly weekend, tylko prawdopodobnie w niedziele, bo w sobote nie dam rady. Ale obiecuje, ze sie zepne i stawie cos za tydzien :)
Baaaaardzo dziekuje za 3000 wyswietlen <3 Kocham Was za to, ze jeszcze tu zagladacie <3
Milego weekendu Miśki <3

piątek, 3 stycznia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana do Liebster Award przez tłumaczki Psychotic ;3 DZIĘKUJĘ KOCHANE ♥

 "Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Moje odpowiedzi na pytania:

1. Ile masz lat?
    15
2. Jak często piszesz na blogu?
    Niestety bardzo rzadko, brak czasu, czasem brak weny albo lenistwo i takie sprawy... (ale naprawdę mam szczere chęci, żeby się poprawić)
3. O kim najbardziej lubisz czytać fanfiction?
    Hmm najwięcej fanfiction jest o Harrym, te wszystkie bardziej znane i w ogóle, więc chyba o Harrym
4. Ile fanfiction czytasz?
    Około ośmiu...
5. Prowadzisz bloga sam/a?
    Tak
6. Co skłoniło cię do założenia tego bloga?

    Miałam mnóstwo pomysłów na opowiadanie i trochę zaczynało mnie to męczyć... Lubię pisać, więc stwierdziłam, że postaram się napisać opowiadanie i chciałam, żeby ktoś mógł to ocenić. Prowadzenie takiego bloga, każde wyświetlenie, zwłaszcza komentarz sprawia ogromną przyjemność.
7. Czy prowadzisz też jakieś inne blogi?
    Nie
8. Twoje ulubione OTP (One True Pairing, czyli kogo szipujesz).
    Zerrie ♥
9. Jaka jest twoja ulubiona książka?
     Myślę, że Pretty Little Liars 
10. Czy masz swój ulubiony blog? Jeśli tak, podlinkuj.
      http://onedirection-lovestory.blog.pl/ niestety autorka bardzo dawno nic nie pisała :/
      http://i-will-come-back.blogspot.com/ - fanfiction pisane przez Boy Directinonera, Grześka
      http://psychotic-tlumaczenie.blogspot.com/ - nowe tłumaczenie, jest cudowne <3
      http://monsters-inside-him.blogspot.com/ - też tłumaczenie
      No cóż trudno mi wybrać jeden ;)
11. Jaki jest najlepszy film, który obejrzałeś/aś w 2013 roku
       Now is good ♥ i oczywiście This is us ♥

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Dlaczego wybrałaś/eś właśnie takiego bohatera opowiadania?
3. Czy ktoś z twoich znajomych (w realu) wie, że piszesz bloga?
4. Jaka jest twoja ulubiona książka?
5. Co inspiruje Cię do prowadzenia bloga?
6. Czego boisz się najbardziej?
7. Jakie jest twoje największe marzenie?
8. Masz jakiś dobry sposób na poprawę humoru?
9. Co daje Ci pisanie bloga?
10. Kto jest twoim ulubionym aktorem?
11. Podaj przynajmniej trzy rzeczy, które koniecznie musisz zrobić przed śmiercią.

Blogi, które nominuję:
- http://i-will-come-back.blogspot.com/
- http://monsters-inside-him.blogspot.com/
- http://missed-call-fanfic.blogspot.com/
- http://just-believe-in-us.blogspot.com/
- http://darkness-fanfic.blogspot.com/
- http://brokenheartxxxxx.blogspot.co.uk/?m=1
- http://blue-wave-california.blogspot.com/
- http://one-direction-w-innym-swietle.blogspot.com/
- http://flawless-heart.blogspot.com/
- http://change-jbff.blogspot.com/?m=1
- http://because-you-make-me-strong.blogspot.com/

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 8

       Pierwszy raz od przeprowadzki zaprosilam do siebie kolezanke. Jessy zaoferowala mi pomoc w nauce do testu z historii, ktory musze napisac w poniedzialek. Jess jest bardzo sympatyczna, drobna brunetka, ma niezwykle przyjazny, nieco dzieciecy wyraz twarzy. Z tego co do tej pory zauwazylam, wydawala sie byc wielka optymistka, zawsze byla taka radosna.
Byla siedemnasta, o tej porze w sobote moj mozg zaczyna powoli wysiadac. Na szczescie, po wczesniejszej przerwie na obiad, konczylysmy juz powtarzac druga partie materialu. Ostatnia czesc zostawilysmy sobie na jutro. Jess mieszka blisko, jakies petnascie minut ode mnie, wiec powiedziala, ze nie bedzie problemu, zeby jeszcze raz sie spotkac... Nagle ktos wparowal do mojego pokoju.
- Czesc Meg, idziemy? - spytal Zayn. Calkiem zapomnialam, ze umowilam sie z nim o tej porze.
- Hej Zayn, moglbys zejsc na dol poczekac jakies dziesiec minut? My juz konczymy, a mama na pewno da ci cos dobrego do jedzenia... A tak w ogole - zwrocilam sie do Jess - to jest Zayn, Zayn to jest Jessy.
- Milo mi cie poznac - usmiechnal sie Zayn.
- Mnie rowniez - juz od jakiegos czasu Jessy byla zawstydzona, a teraz dodatkowo na jej policzkach pojawily sie rumience. - Wlasciwie to jak to sie stalo, ze Zayn z One Direction wlasnie stoi sobie u Ciebie w pokoju?
- A to przez mojego tate sie tutaj wepchal - zasmialam  sie i tracilam chlopaka w bok.
- No wiesz co Meg?! Nie mow, ze nie cieszysz sie, ze tu przyszedlem.
- Jasne Malik, a teraz zmykaj na dol, bo musimy skonczyc sie uczyc - Zayn udal obrazonego, ale spelnil moja prosbe.
Po pietnastu minutach zeszlysmy na dol. Opowiedzialam jej jeszcze jak to sie stalo, ze trafilismy do Londynu i zaprzyjaznilam sie z chlopakami. Umowilysmy sie jeszcze na nauke nastepnego dnia. Myslalam, ze moze tym razem to ja do niej wpadne, ale Jess troche sie zmieszla i powiedziala, ze wolalaby zeby to ona znow przyszla do mnie.

                                               * * *

       Dojechlismy na miejsce. Tym razem umowilismy sie na kregle. Po wejsciu do duzej sali, od razu zobaczylam reszte chlopakow, ktorzy radosnie zareagowali na nasz widok. Przytulilam sie do Nialla i Liama i dopiero wtedy zauwazylam Harryego, ktory stal wczesniej za nimi. Krew zaczela mi szybciej pulsowac w zylach, a policzki staly sie bardzo gorace i na pewno przy tym bylam bardzo czerwona. Nie mialam pojecia jak powinnam sie w stosunku do niego zachowac, co powiedziec.
- Hej Harry, milo cie widziec - zaczelam, niepewnie sie usmiechajac.
- Hej Magda. Chcialem cie bardzo przeprosic za moje zachowanie, za to, ze cie unikalem. Mam nadzieje, ze nie bylas przeze mnie bardzo smutna. Wiedz, ze nie chodzilo mi tu o Ciebie - w tym momencie popatrzyl w strone Louisa. - Ty niczym nie zawinilas. Na tyle, na ile cie poznalem wydajesz sie byc bardzo fajna i sympatyczna osoba. Mam nadzieje, ze mi wybaczysz i dostane szanse, zeby poznac cie troche lepiej - Harry spuscil glowe w dol, widac bylo, ze jego przeprosiny sa szczere.
- Dziekuje, milo to slyszec. Nic takiego sie nie stalo Harry, jasne, ze ci wybaczam.
Chlopak podniosl glowe. Na poczatku chyba nie wierzyl, ze tak szybko i bez problemu mu wybaczylam, ale gdy upewnil sie, ze nie zartuje, za jego ustach zaczal malowac sie coraz wiekszy usmiech, a w policzkach powstaly piekne doleczki. Harry szeroko, ale troche niepewnie otwrzyl swoje  rece. Wahajac sie chwilke, rzucilam mu sie w ramiona. Tulilismy sie tak dobre dwie minuty, az w oczach nazbieralo mi sie troche lez, ktore na szczescie nie wyciekly na zewnatrz.
- Ej ty placzesz?! No co ty! Przeciez juz chyba wszystko dobrze, prawda?
- Tak, po prostu bardzo sie ciesze, ze juz miedzy nami w porzadku. Poza tym nie placze, tylko troche mi oczy nawilgly.
Harry z dalszym usmiechem poglaskal mnie po plecach i powiedzial zebym poszla przebrac buty. Poniewaz Louis byl troche dalej zrezygnowalam juz z oficjalnego powitania z nim. Przebralam buty i zaczelismy gre. Wszystkim szlo swietnie, nawet ja dosyc sobie radzilam, nie wypadalam tak zle na tle reszty. Najbardziej podobalo mi sie, kiedy przychodzila kolej Nialla. Kiedy udalo mu sie zbic wszystkie kregle, krzyczal z radosci i odstawial na srodku dzikie tance, co pozniej udzielilo sie Harryemu. Gdy objal proowadzenie, zdjal koszulke i skaczac krecil nia nad glowa, jakby byl kowbojem. Ostatecznie wygral Zayn i w podskokach rzycil sie na Liama, po czym dolaczyl do Hazzy. Po chwili juz wszyscy byli bez koszulek. Bawilismy sie jak male dzieci. Obsluga co jakis czas rzucala w naszym kierunku zdegustowane spojrzenia, chociaz byli tez tacy, ktorzy ledwo powstrzymywali sie od smiechu patrzac na nasze wyglupy, ale na szczescie nie kazali nam sie wynosic. Smialam sie jak nigdy. Do tego wszystkiego co jakis czas Lou dolaczal swoje zarty. Po kilku z nich myslalam ze Niall juz nie wytrzyma, on tam umieral ze smiechu. To niesamowite jak oni sa ze soba zzyci. Nigdy nie mialam takich przyjaciol jakimi oni sa dla siebie. Dopiero gdy sa w piatke widac to tak wyraznie, bez jednego z nch to nie byloby to samo. Az milo sie robi od samego patrzenia na nich, na ich wielka przyjazn. Dalej nie moge uwierzyc, jak to mozliwe, ze tak wielkie gwiazdy moga byc zwyklymi ludzmi, pelnymi zycia, ze slawa ich nie zaslepila i dalej sa tylko, i wylacznie soba...
To byl wspanialy dzien, pelen radosci i smiechu. Mysle, ze wreszcie zaczelam sie troche wpasowywac w grono chlopakow, czulam sie dzisiaj z nimi calkowicie swobodnie i mam nadzieje, ze tak juz pozostanie.
__________________________________________
Troche ktotki ale jest:) Chyba jednak sprobuje takiego systemu, ze krotsze rozdzialy, a troche czesciej. Zobaczymy jak mi to bedzie wychodzic. Jesli bede miec akurat duzo pomyslow to rozdzialy beda dluzsze, jak troche mniej, to troche krotsze...
Jezeli to przeczytales to prosze zostaw slad w komentarzu <3
Moze byc nawet komentarz typu "Przeczytalam", przynajmniej bede wiedziec, ze ktokolwiek czyta ;*
Wiedz, ze bardzo wiele to dla mnie znaczy :*
Zycze mnostwo szczescia i spelnienia marzen w nowym roku! ♥

sobota, 12 października 2013

Rozdział 7

Po kościele wróciłam zmęczona do domu. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Postanowiłam sprawdzić swoje konta na poczcie , twitterze i facebooku. Dawno tego nie robiłam, ponad tydzień. Na poczcie, jak zwykle roiło się aż od powiadomień z facebooka i twittera, poza tym nic. Szybko usunęłam wiadomości i zalogowałam się na facebooka. To też powinno pójść szybko. Już miałam wychodzić, ale moją uwagę przykuło jedno zdjęcie. Wiedziałam ze tak będzie... okłamał mnie... Jejku ile ta dziewczyna miała na sobie tapety, jej wyraz twarzy nie by zbyt inteligentny. Czyli teraz Sebastian zniżył się do takiego poziomu... No cóż, wolał ją ode mnie. Kurcze to dalej bolało. Czyli według niego musiałam być od niej gorsza... Moje poczucie własnej wartości znowu znacznie spadło... Przez dość długi czas tępo wpatrywałam się w to zdjęcie i w gardle powstała mi wielka gula, a po policzkach zaczęły płynąć łzy. Nie wiem, jak długo tak siedziałam... oderwałam się dopiero na dźwięk telefonu. Nie odebrałam od razu, ale po chwili komórka zadzwoniła ponownie. Zamknęłam laptopa i niechętnie spojrzałam na ekran aparatu. Dzwonił Zayn.
- Hej Magda!
- Cześć Zayn.
- Miałaś zadzwonić. Coś się stało?
- Nie, nic... nieważne... wszystko okej.
- Na pewno? To czemu nie dzwoniłaś? Może doszłaś do wniosku, ze jednak nie chcesz się z nami zadawać...?
- Zayn przecież wiesz, ze nie... Przepraszam, ze nie zadzwoniłam...
- Nie martw się mala! Głowa do góry! Powiedz mi teraz co się stało, słyszę w twoim glosie, ze nie jest dobrze...
- Jestem po prostu trochę zmęczona...
- Mnie nie oszukasz!
- Eh....
- Jak nie chcesz to nie musisz mówić...
- To nic takiego, po prostu zobaczyłam zdjęcie Sebka z jakąś wytapetowana dziewczyną, całowali się... Trochę zabolało...
- Meg nie martw się wszystko będzie okej. Ten dupek nie jest Ciebie wart. Nie myśl już o nim.
- Staram się. W sumie to przy was nawet mi to wychodzi. Umiecie mnie skutecznie rozweselić.
- To w takim razie koniecznie musimy się jutro spotkać. Jak tylko będziemy mogli, będziemy wypełniać ci każdą wolną chwile.
- Nie musicie.
- Ale chcemy.
- Mów za siebie Zayn.
- Reszta tez na pewno chce! Wszyscy bardzo cie polubiliśmy, jesteś świetną dziewczyną.
- Chyba nie, a Harry?
- Harry nie wie co traci, ale się przekona.
- Zobaczymy... No dobra to umawiamy się na jutro? O której macie czas?
- Jutro całe popołudnie mamy wolne, możemy się spotkać kiedy chcesz.
- Okej to może kolo szóstej albo siódmej?
- To szósta trzydzieści w moim domu. Powiem chłopakom. Któryś z nich przyjedzie po ciebie kolo szóstej, może być?
- Jasne, ale nie chce wam sprawiać kłopotu.
- Nie martw się, któryś na pewno chętnie przyjedzie.
- Okej tylko przypadkiem nikogo nie zmuszaj, jak coś to daj znać, podaj mi adres i sama jakoś dojadę. Musze brać się za naukę, dobranoc.
- No paa, pozdrów Emily.
-Pozdrowie.

           * * *

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Przekraczając próg pokoju, jeszcze raz spojrzałam w duże lustro. Szybko poprawiłam włosy, upewniając się, że są na właściwym miejscu i zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi i powitałam uśmiechniętego gościa:
- Hej Lou!
- Cześć, gotowa?
- Tak... Czekaj jeszcze chwilkę - wychyliłam głowę z przedsionka - Mamo ja idę!
- Okej tylko wróć przed północą.
- Dobra, to pa - pomachałam jej ręką. Szybko wsunęłam buty na stopy i ubrałam płaszczyk, w czym pomógł mi trochę Louis.
- Magda gdzie masz czapkę?
- Nie przepadam za noszeniem czapki...
- Jest zimno, musisz coś włożyć na głowę.
- No dobrze... Lou masz na sobie skarpetki?
- Ymmm no nie mam...
- Okej to poczekaj - poszłam po moja czapkę i poprosiłam tatę o parę skarpetek dla Louis'a. Zadowolona wróciłam, rzucając mu je.
- Ymm... dzięki... - zadowolonemu dotąd chłopakowi mina nieco zrzedła - muszę? - wyszeptał.
- Lou nie marudź, wkładaj skarpetki, ale to już!
Chłopak posłusznie wykonał moje polecenie i wreszcie mogliśmy wyjść. Otworzył mi drzwi swojego czarnego samochodu i pomógł mi wejść. Zaciągnęłam się zapachem skóry, którą obite było wnętrze auta, mieszającej się z zapachem Louis'a. Obserwowałam jak chłopak przechodził na druga stronę auta. Jego ruchy były bardzo płynne. Od razu było widać, ze nie odczuwa takiego dyskomfortu jak ja, ze się potknie i ktoś go wyśmieje... Przegadaliśmy właściwie całą drogę. Louis co jakiś czas wplatał w rozmowę żarty, a ja zwykle wybuchałam śmiechem, karcąc się w myślach, ze nie umiem ładnie się śmiać. Wreszcie troszeczkę spóźnieni dotarliśmy do wielkiego domu Zayn'a.

           * * *

- Magda na pewno nie pijesz? - spytał Louis.
- Nie, nie jestem jeszcze pełnoletnia, poza tym nie mam za bardzo ochoty...
- No i bardzo dobrze. Tommo do czego ty ją namawiasz?! - poparł mnie Liam.
- Okej, przecież jej nie zmuszam, tylko się spytałem... To co robimy? Zayn i Niall już się nieźle upili i chyba śpią w kuchni.
- Lou może przenieśmy ich na łóżka, bo inaczej rano wszystko będzie ich bolało - chłopcy zanieśli Zayn'a do jego pokoju, a Niall'a położyli na sofie w salonie.
- Jejku jak on słodko śpi. Od razu widać, że tu mu lepiej niż na twardej podłodze w kuchni - powiedziałam patrząc na blondyna. - Hmmm jest już jedenasta, chyba powoli muszę zbierać się do domu.
- Okej odwiozę Cię.
- Dzięki Lou. Oni sobie tu sami poradzą? Liam zostajesz tu czy jedziesz do domu?
- Nie martw się, poradzą sobie. Możemy najwyżej zrobić Niall'owi coś do jedzenia, żeby nie umarł z głodu jak się obudzi. Chociaż... w sumie to chyba zostanę, bo później nie będzie miał kto Niall'a podrzucić do domu.
- A umiesz robić kanapki?
- Magda daj spokój, przecież tyle to ja potrafię.
- Okej to dobrze. W takim razie my już chyba spadamy - spojrzałam na Louis'a, a on przytaknął mi potwierdzająco głowa. - To pa Liam - uśmiechnęłam się do chłopaka, a on mnie mocno przytulił.
- Dobranoc.
- Do jutra - Lou również pożegnał się z Liam'em.

           * * *

- To co, kiedy następnym razem się spotykamy?
- Jutro raczej nie mogę - skrzywiłam się.
- My tez raczej nie, myślę, że w czwartek mogłoby się udać.
- Okej. Namów Harry'ego, ale jak nie będzie chciał przyjść to pamiętaj, że ja go do niczego nie zmuszam. Po prostu byłoby mi milo jakby się pojawił, chciałabym go lepiej poznać, może by się do mnie przekonał...
- Magda tu nie chodzi o ciebie, ty w niczym nie zawiniłaś, że Harry tak się zachowuje... ale postaram się go namówić...
Louis wyszedł z samochodu i przeszedł na druga stronę, otworzył mi drzwi i podał rękę, żeby łatwiej było mi wyjść. Kiedy stałam już na ziemi, podniosłam głowę, żeby spojrzeć na Lou. Jego oczy... Były takie zniewalające, tak bardzo przyciągały mnie do siebie. Jeszcze ten uśmiech... ahh! Dopiero teraz zauważyłam, że nasze twarze są bardzo blisko siebie, no tak pewnie nie mogłam mu się oprzeć i automatycznie się przysunęłam... Wiedziałam, że muszę się cofnąć, ale nie potrafiłam, jego oczy byly zbyt cudowne. W ostatniej chwili krok do tylu zrobił Louis. Powinnam się cieszyć, bo zrobił to, czego ja nie potrafiłam, ale tak naprawde bylo mi troche smutno. Zaczęłam iść w stronę domu, ale po chwili odwróciłam się i wyszeptałam ciche "pa" w stronę chłopaka. On uśmiechnął się do mnie przepraszająco i pomachał na pożegnanie. Byłam trochę zawiedziona, ale wiedziałam, że za nic nie mogłam winić Louis'a. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Oparłam się o ścianę i odetchnęłam z ulgą, że nie skompromitowałam się jeszcze bardziej.

_______________________________________
Witajcie Miśki <3 mam nadzieje, że mimo ogromnej przerwy ktoś jedak przeczyta ten rozdział :) Byłoby mi bardzo miło.

Jeśli ktoś byłby ciekawy, a jeszcze nie czytał mojego imagina to zapraszam, wystarczy troszke niżej zjechać myszką ;*

Jeśli przeczytałaś ten rozdział to dziękuję, że dalej ze mną jesteś ♥
Miłego weekendu Misie ♥

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Imagin ♥

       Zayna poznałaś ponad dwa lata temu, w niekomfortowej dla ciebie sytuacji. Wracałaś wtedy do domu z imprezy. Był środek nocy, a ty szłaś sama. Biegli za tobą twoi dwaj pijani "koledzy", a ty zaczęłaś przed nimi uciekać.  Dogonili cię i złapali. Wyrywałaś się im i krzyczałaś. Bezskutecznie. Oni zaczęli ciągnąć cię w stronę drzew, zdzierając z ciebie ubrania. Kilku ludzi szybkim krokiem przeszło nie zwracając uwago na twój krzyk. Omijali was szerokim łukiem. "Koledzy" dobierali się już do twojej sukienki. Zrozpaczona krzyczałaś jeszcze głośniej. Zobaczyłaś postać biegnącą w waszym kierunku. Chłopaki pozbawili cię już sukienki, a kilka sekund później dobiegł do was nieco starszy mężczyzna. Odepchnął ich od ciebie i dał ci swoją kurtkę. Kazał siąść pod drzewem, zakrywając oczy. Obu licealistom zadał cios w twarz, a z ich nosów lała się krew. Próbowali się bronić, ale zrozumieli, że to nie ma sensu i uciekli. Twój wybawca nie gonił ich, bo chciał zaopiekować się tobą. Zawiózł cię do swojego domu, bo ty nie byłaś w stanie podać mu adresu. Przedstawił się jako Zayn. Dał ci swoje ubrania i położył w łóżku. Siedział przy tobie całą noc i następny dzień. Poczułaś się lepiej i mogłaś już z nim rozmawiać. Zawiózł cię do twojego domu, ale i tak składał wizyty trzy razy dziennie. Byłaś mu ogromnie wdzięczna, tyle dla ciebie zrobił. Nawet twoja rodzina nie troszczyła się o ciebie aż tak bardzo. Zostaliście przyjaciółmi, a trzy miesiące później parą.

        Jesteście małżeństwem już prawie rok, jest cudownie. W ogóle się nie kłócicie, a Zayn nadal jest taki opiekuńczy. Łączy was naprawdę mocne uczucie, którego nic nie jest w stanie zniszczyć. Jesteś już w dziewiątym miesiącu ciąży. Nie wiecie czy urodzi wam się dziewczynka, czy chłopczyk, bo chcecie mieć większą niespodziankę. Pokój dla dziecka jest już gotowy. Nie możecie się doczekać, kiedy w kołysce pojawi się mały szkrab. Zayn zaproponował ci spacer, upewniając się, że na pewno masz na niego wystarczająco dużo sił. Na wszelki wypadek szliście bardzo powoli, nie oddalając się zbytnio od domu. Szliście przytuleni w milczeniu, co ani trochę was nie krępowało. Rozumieliście się bez słów. Nagle poczułaś ogromny ból brzucha, od którego prawie zemdlałaś. Zayn o nic nie pytając wziął cię na ręce i bardzo szybko szedł do auta, by pojechać do szpitala. Cały czas powtarzał tylko: "Kochanie wszystko będzie dobrze. Za moment będziemy w szpitalu". Podczas porodu trzymał cię za rękę nie puszczając ani na kilka sekund. Powtarzał jak bardzo cię kocha. Urodziła wam się dziewczynka. W oczach Zayna widziałaś wielką radość. Mógł biegać po całym szpitalu, by ogłosić wszystkim, że ma córkę. Lekarze go uspokajali i powiedzieli, że w szpitalu nie może tak się zachowywać, więc w chłopaku skakał z radości tylko jego duch. Jego uśmiech był tak wielki, że nawet najsmutniejsza osoba widząc go, również by się uśmiechnęła. Mówił: "Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Mam taką wspaniałą rodzinę - ciebie i córeczkę, a na dodatek wiem, że to nie sen, bo czuję każdy twój dotyk, smak twoich ust i twój piękny zapach. To jest po prostu niesamowite". Odpowiedziałaś Zaynowi tylko uśmiechem, bo na więcej nie miałaś sił.

        Po jakimś czasie zaczęło brakować ci tlenu. Byłaś bardzo wyczerpana po porodzie, a kaszel osłabiał cię jeszcze bardziej. Zayn strasznie się tym przejął i zaczął krzyczeć. Lekarze próbowali podłączyć cię do specjalnego urządzenia wspomagającego oddech, ale ty już nic nie widziałaś. Wiedziałaś, że to ostatnia okazja, by przypomnieć Zaynowi, jak bardzo go kochasz. Zebrałaś w sobie wszystkie siły, aby powiedzieć te trzy zdania: "Zayn, ty i nasza córeczka jesteście dla mnie całym światem, nic lepszego, niż poznanie ciebie nie mogło mi się przytrafić w życiu. Ogromnie mocno was kocham. Jesteście dla mnie największym i najwspanialszym darem od Boga". Mówiłaś to bardzo powoli, robiąc ciągłe przerwy, by złapać oddech. Jednak nieskutecznie. Zdobyłaś się jeszcze na szczery uśmiech, bo chciałaś, by właśnie taką cię zapamiętał. Na nic już nie miałaś sił, nic już nie słyszałaś, ani nie czułaś. To był koniec, umarłaś.

       Zayn upadł na kolana, a głowę schował między ramionami. Na przemian łapał się za głowę i bił pięściami o ziemię. Smutek i rozpacz rozdzierały go od środka. Płakał jak małe dziecko, a może nawet bardziej. Leżał tak na podłodze przez dość długi czas, ciągle płacząc. Sam już z wielką trudnością łapał oddech. Nigdy czegoś takiego nie przeżył, to było dla niego zbyt trudne. Kochał swoją żonę całym sercem, każdą cząstkę ciebie, byłaś dla niego całym światem. A teraz tak nagle to miało się skończyć? Cały sens jego życia miał zniknąć? Zayn nie mógł się z tym pogodzić. Myślał nawet o odebraniu sobie życia, ale wiedział, że ty byś tego nie chciała. Zastanawiał się, w jakim celu Bóg zaplanował twoją śmierć. Nie wiedział tego, ale postanowił Mu zaufać. Pomyślał o waszym dziecku i delikatnie się uśmiechnął. Później usłyszał jego cichy płacz. Bolały go wszystkie mięśnie, całą twarz miał opuchniętą od płaczu. Mimo ogromnej trudności wstał i postanowił wychować wasze dziecko. Podszedł do małego łóżeczka i wziął dziewczynkę na ręce. Kołysał ją, śpiewając spokojne piosenki, dopóki nie zasnęła.

       Waszą córeczkę Zayn nazwał twoim imieniem. Na ziemi kochał tylko ją, bo tylko ona miała w sobie cząstkę ciebie. Była piękna, słodka, inteligentna i mądra, tak jak ty. Po tacie miała niesamowity głos. Zayn nauczył ją wiary w Boga, tak jak ty nauczyłaś kiedyś jego. Każdy dzień poświęcał córce, bawił się z nią i śmiał. Bardzo troskliwie się nią opiekował, pilnował żeby nie chorowała. Ciągle opowiadał jej, jaką miała wspaniałą mamę. Powiedział jej też, że patrzysz na nią z góry i widząc, jak się rozwija, nie przestajesz się uśmiechać. Wieczorami rozmyślał o tobie. Nie smucił się już tak bardzo, bo wiedział, że jesteś w niebie. Każdej niedzieli razem z córką składali prześliczne kwiaty na twoim grobie i opowiadali ci, co zdarzyło się w danym tygodniu. Obiecał sobie, że zrobi wszystko, by po śmierci pójść do nieba i dołączyć do ciebie.
_______________________

Z braku weny dawno nie wstawiłam żadnego nowego rozdziału, 
za co bardzo Was przepraszam. Napisałam za to jakiś czas temu
imagina na konkurs, ale nie udało mi się wygrać :c 
Mam nadzieję, że Wam się spodoba i jeśli ktoś tu zagląda
zadowoli się na razie nim, zamiast nowym rozdziałem. 
Postaram się jak najszybciej wstawić rozdział.

PS: Imagin napisany z wykorzystaniem rad od Anity (@anitazarzycka)

Bardzo Ci dziękuję za pomoc ♥

Jeszcze raz przepraszam za brak nowego rozdziału :c ♥

Jeśli dotrwałeś aż tutaj to bardzo proszę zostaw tu komentarz, 
bo to mój jedyny imagin i bardzo mi zależy na twojej opinii ♥