piątek, 3 stycznia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana do Liebster Award przez tłumaczki Psychotic ;3 DZIĘKUJĘ KOCHANE ♥

 "Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Moje odpowiedzi na pytania:

1. Ile masz lat?
    15
2. Jak często piszesz na blogu?
    Niestety bardzo rzadko, brak czasu, czasem brak weny albo lenistwo i takie sprawy... (ale naprawdę mam szczere chęci, żeby się poprawić)
3. O kim najbardziej lubisz czytać fanfiction?
    Hmm najwięcej fanfiction jest o Harrym, te wszystkie bardziej znane i w ogóle, więc chyba o Harrym
4. Ile fanfiction czytasz?
    Około ośmiu...
5. Prowadzisz bloga sam/a?
    Tak
6. Co skłoniło cię do założenia tego bloga?

    Miałam mnóstwo pomysłów na opowiadanie i trochę zaczynało mnie to męczyć... Lubię pisać, więc stwierdziłam, że postaram się napisać opowiadanie i chciałam, żeby ktoś mógł to ocenić. Prowadzenie takiego bloga, każde wyświetlenie, zwłaszcza komentarz sprawia ogromną przyjemność.
7. Czy prowadzisz też jakieś inne blogi?
    Nie
8. Twoje ulubione OTP (One True Pairing, czyli kogo szipujesz).
    Zerrie ♥
9. Jaka jest twoja ulubiona książka?
     Myślę, że Pretty Little Liars 
10. Czy masz swój ulubiony blog? Jeśli tak, podlinkuj.
      http://onedirection-lovestory.blog.pl/ niestety autorka bardzo dawno nic nie pisała :/
      http://i-will-come-back.blogspot.com/ - fanfiction pisane przez Boy Directinonera, Grześka
      http://psychotic-tlumaczenie.blogspot.com/ - nowe tłumaczenie, jest cudowne <3
      http://monsters-inside-him.blogspot.com/ - też tłumaczenie
      No cóż trudno mi wybrać jeden ;)
11. Jaki jest najlepszy film, który obejrzałeś/aś w 2013 roku
       Now is good ♥ i oczywiście This is us ♥

Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Dlaczego wybrałaś/eś właśnie takiego bohatera opowiadania?
3. Czy ktoś z twoich znajomych (w realu) wie, że piszesz bloga?
4. Jaka jest twoja ulubiona książka?
5. Co inspiruje Cię do prowadzenia bloga?
6. Czego boisz się najbardziej?
7. Jakie jest twoje największe marzenie?
8. Masz jakiś dobry sposób na poprawę humoru?
9. Co daje Ci pisanie bloga?
10. Kto jest twoim ulubionym aktorem?
11. Podaj przynajmniej trzy rzeczy, które koniecznie musisz zrobić przed śmiercią.

Blogi, które nominuję:
- http://i-will-come-back.blogspot.com/
- http://monsters-inside-him.blogspot.com/
- http://missed-call-fanfic.blogspot.com/
- http://just-believe-in-us.blogspot.com/
- http://darkness-fanfic.blogspot.com/
- http://brokenheartxxxxx.blogspot.co.uk/?m=1
- http://blue-wave-california.blogspot.com/
- http://one-direction-w-innym-swietle.blogspot.com/
- http://flawless-heart.blogspot.com/
- http://change-jbff.blogspot.com/?m=1
- http://because-you-make-me-strong.blogspot.com/

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 8

       Pierwszy raz od przeprowadzki zaprosilam do siebie kolezanke. Jessy zaoferowala mi pomoc w nauce do testu z historii, ktory musze napisac w poniedzialek. Jess jest bardzo sympatyczna, drobna brunetka, ma niezwykle przyjazny, nieco dzieciecy wyraz twarzy. Z tego co do tej pory zauwazylam, wydawala sie byc wielka optymistka, zawsze byla taka radosna.
Byla siedemnasta, o tej porze w sobote moj mozg zaczyna powoli wysiadac. Na szczescie, po wczesniejszej przerwie na obiad, konczylysmy juz powtarzac druga partie materialu. Ostatnia czesc zostawilysmy sobie na jutro. Jess mieszka blisko, jakies petnascie minut ode mnie, wiec powiedziala, ze nie bedzie problemu, zeby jeszcze raz sie spotkac... Nagle ktos wparowal do mojego pokoju.
- Czesc Meg, idziemy? - spytal Zayn. Calkiem zapomnialam, ze umowilam sie z nim o tej porze.
- Hej Zayn, moglbys zejsc na dol poczekac jakies dziesiec minut? My juz konczymy, a mama na pewno da ci cos dobrego do jedzenia... A tak w ogole - zwrocilam sie do Jess - to jest Zayn, Zayn to jest Jessy.
- Milo mi cie poznac - usmiechnal sie Zayn.
- Mnie rowniez - juz od jakiegos czasu Jessy byla zawstydzona, a teraz dodatkowo na jej policzkach pojawily sie rumience. - Wlasciwie to jak to sie stalo, ze Zayn z One Direction wlasnie stoi sobie u Ciebie w pokoju?
- A to przez mojego tate sie tutaj wepchal - zasmialam  sie i tracilam chlopaka w bok.
- No wiesz co Meg?! Nie mow, ze nie cieszysz sie, ze tu przyszedlem.
- Jasne Malik, a teraz zmykaj na dol, bo musimy skonczyc sie uczyc - Zayn udal obrazonego, ale spelnil moja prosbe.
Po pietnastu minutach zeszlysmy na dol. Opowiedzialam jej jeszcze jak to sie stalo, ze trafilismy do Londynu i zaprzyjaznilam sie z chlopakami. Umowilysmy sie jeszcze na nauke nastepnego dnia. Myslalam, ze moze tym razem to ja do niej wpadne, ale Jess troche sie zmieszla i powiedziala, ze wolalaby zeby to ona znow przyszla do mnie.

                                               * * *

       Dojechlismy na miejsce. Tym razem umowilismy sie na kregle. Po wejsciu do duzej sali, od razu zobaczylam reszte chlopakow, ktorzy radosnie zareagowali na nasz widok. Przytulilam sie do Nialla i Liama i dopiero wtedy zauwazylam Harryego, ktory stal wczesniej za nimi. Krew zaczela mi szybciej pulsowac w zylach, a policzki staly sie bardzo gorace i na pewno przy tym bylam bardzo czerwona. Nie mialam pojecia jak powinnam sie w stosunku do niego zachowac, co powiedziec.
- Hej Harry, milo cie widziec - zaczelam, niepewnie sie usmiechajac.
- Hej Magda. Chcialem cie bardzo przeprosic za moje zachowanie, za to, ze cie unikalem. Mam nadzieje, ze nie bylas przeze mnie bardzo smutna. Wiedz, ze nie chodzilo mi tu o Ciebie - w tym momencie popatrzyl w strone Louisa. - Ty niczym nie zawinilas. Na tyle, na ile cie poznalem wydajesz sie byc bardzo fajna i sympatyczna osoba. Mam nadzieje, ze mi wybaczysz i dostane szanse, zeby poznac cie troche lepiej - Harry spuscil glowe w dol, widac bylo, ze jego przeprosiny sa szczere.
- Dziekuje, milo to slyszec. Nic takiego sie nie stalo Harry, jasne, ze ci wybaczam.
Chlopak podniosl glowe. Na poczatku chyba nie wierzyl, ze tak szybko i bez problemu mu wybaczylam, ale gdy upewnil sie, ze nie zartuje, za jego ustach zaczal malowac sie coraz wiekszy usmiech, a w policzkach powstaly piekne doleczki. Harry szeroko, ale troche niepewnie otwrzyl swoje  rece. Wahajac sie chwilke, rzucilam mu sie w ramiona. Tulilismy sie tak dobre dwie minuty, az w oczach nazbieralo mi sie troche lez, ktore na szczescie nie wyciekly na zewnatrz.
- Ej ty placzesz?! No co ty! Przeciez juz chyba wszystko dobrze, prawda?
- Tak, po prostu bardzo sie ciesze, ze juz miedzy nami w porzadku. Poza tym nie placze, tylko troche mi oczy nawilgly.
Harry z dalszym usmiechem poglaskal mnie po plecach i powiedzial zebym poszla przebrac buty. Poniewaz Louis byl troche dalej zrezygnowalam juz z oficjalnego powitania z nim. Przebralam buty i zaczelismy gre. Wszystkim szlo swietnie, nawet ja dosyc sobie radzilam, nie wypadalam tak zle na tle reszty. Najbardziej podobalo mi sie, kiedy przychodzila kolej Nialla. Kiedy udalo mu sie zbic wszystkie kregle, krzyczal z radosci i odstawial na srodku dzikie tance, co pozniej udzielilo sie Harryemu. Gdy objal proowadzenie, zdjal koszulke i skaczac krecil nia nad glowa, jakby byl kowbojem. Ostatecznie wygral Zayn i w podskokach rzycil sie na Liama, po czym dolaczyl do Hazzy. Po chwili juz wszyscy byli bez koszulek. Bawilismy sie jak male dzieci. Obsluga co jakis czas rzucala w naszym kierunku zdegustowane spojrzenia, chociaz byli tez tacy, ktorzy ledwo powstrzymywali sie od smiechu patrzac na nasze wyglupy, ale na szczescie nie kazali nam sie wynosic. Smialam sie jak nigdy. Do tego wszystkiego co jakis czas Lou dolaczal swoje zarty. Po kilku z nich myslalam ze Niall juz nie wytrzyma, on tam umieral ze smiechu. To niesamowite jak oni sa ze soba zzyci. Nigdy nie mialam takich przyjaciol jakimi oni sa dla siebie. Dopiero gdy sa w piatke widac to tak wyraznie, bez jednego z nch to nie byloby to samo. Az milo sie robi od samego patrzenia na nich, na ich wielka przyjazn. Dalej nie moge uwierzyc, jak to mozliwe, ze tak wielkie gwiazdy moga byc zwyklymi ludzmi, pelnymi zycia, ze slawa ich nie zaslepila i dalej sa tylko, i wylacznie soba...
To byl wspanialy dzien, pelen radosci i smiechu. Mysle, ze wreszcie zaczelam sie troche wpasowywac w grono chlopakow, czulam sie dzisiaj z nimi calkowicie swobodnie i mam nadzieje, ze tak juz pozostanie.
__________________________________________
Troche ktotki ale jest:) Chyba jednak sprobuje takiego systemu, ze krotsze rozdzialy, a troche czesciej. Zobaczymy jak mi to bedzie wychodzic. Jesli bede miec akurat duzo pomyslow to rozdzialy beda dluzsze, jak troche mniej, to troche krotsze...
Jezeli to przeczytales to prosze zostaw slad w komentarzu <3
Moze byc nawet komentarz typu "Przeczytalam", przynajmniej bede wiedziec, ze ktokolwiek czyta ;*
Wiedz, ze bardzo wiele to dla mnie znaczy :*
Zycze mnostwo szczescia i spelnienia marzen w nowym roku! ♥

sobota, 12 października 2013

Rozdział 7

Po kościele wróciłam zmęczona do domu. Położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa. Postanowiłam sprawdzić swoje konta na poczcie , twitterze i facebooku. Dawno tego nie robiłam, ponad tydzień. Na poczcie, jak zwykle roiło się aż od powiadomień z facebooka i twittera, poza tym nic. Szybko usunęłam wiadomości i zalogowałam się na facebooka. To też powinno pójść szybko. Już miałam wychodzić, ale moją uwagę przykuło jedno zdjęcie. Wiedziałam ze tak będzie... okłamał mnie... Jejku ile ta dziewczyna miała na sobie tapety, jej wyraz twarzy nie by zbyt inteligentny. Czyli teraz Sebastian zniżył się do takiego poziomu... No cóż, wolał ją ode mnie. Kurcze to dalej bolało. Czyli według niego musiałam być od niej gorsza... Moje poczucie własnej wartości znowu znacznie spadło... Przez dość długi czas tępo wpatrywałam się w to zdjęcie i w gardle powstała mi wielka gula, a po policzkach zaczęły płynąć łzy. Nie wiem, jak długo tak siedziałam... oderwałam się dopiero na dźwięk telefonu. Nie odebrałam od razu, ale po chwili komórka zadzwoniła ponownie. Zamknęłam laptopa i niechętnie spojrzałam na ekran aparatu. Dzwonił Zayn.
- Hej Magda!
- Cześć Zayn.
- Miałaś zadzwonić. Coś się stało?
- Nie, nic... nieważne... wszystko okej.
- Na pewno? To czemu nie dzwoniłaś? Może doszłaś do wniosku, ze jednak nie chcesz się z nami zadawać...?
- Zayn przecież wiesz, ze nie... Przepraszam, ze nie zadzwoniłam...
- Nie martw się mala! Głowa do góry! Powiedz mi teraz co się stało, słyszę w twoim glosie, ze nie jest dobrze...
- Jestem po prostu trochę zmęczona...
- Mnie nie oszukasz!
- Eh....
- Jak nie chcesz to nie musisz mówić...
- To nic takiego, po prostu zobaczyłam zdjęcie Sebka z jakąś wytapetowana dziewczyną, całowali się... Trochę zabolało...
- Meg nie martw się wszystko będzie okej. Ten dupek nie jest Ciebie wart. Nie myśl już o nim.
- Staram się. W sumie to przy was nawet mi to wychodzi. Umiecie mnie skutecznie rozweselić.
- To w takim razie koniecznie musimy się jutro spotkać. Jak tylko będziemy mogli, będziemy wypełniać ci każdą wolną chwile.
- Nie musicie.
- Ale chcemy.
- Mów za siebie Zayn.
- Reszta tez na pewno chce! Wszyscy bardzo cie polubiliśmy, jesteś świetną dziewczyną.
- Chyba nie, a Harry?
- Harry nie wie co traci, ale się przekona.
- Zobaczymy... No dobra to umawiamy się na jutro? O której macie czas?
- Jutro całe popołudnie mamy wolne, możemy się spotkać kiedy chcesz.
- Okej to może kolo szóstej albo siódmej?
- To szósta trzydzieści w moim domu. Powiem chłopakom. Któryś z nich przyjedzie po ciebie kolo szóstej, może być?
- Jasne, ale nie chce wam sprawiać kłopotu.
- Nie martw się, któryś na pewno chętnie przyjedzie.
- Okej tylko przypadkiem nikogo nie zmuszaj, jak coś to daj znać, podaj mi adres i sama jakoś dojadę. Musze brać się za naukę, dobranoc.
- No paa, pozdrów Emily.
-Pozdrowie.

           * * *

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Przekraczając próg pokoju, jeszcze raz spojrzałam w duże lustro. Szybko poprawiłam włosy, upewniając się, że są na właściwym miejscu i zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi i powitałam uśmiechniętego gościa:
- Hej Lou!
- Cześć, gotowa?
- Tak... Czekaj jeszcze chwilkę - wychyliłam głowę z przedsionka - Mamo ja idę!
- Okej tylko wróć przed północą.
- Dobra, to pa - pomachałam jej ręką. Szybko wsunęłam buty na stopy i ubrałam płaszczyk, w czym pomógł mi trochę Louis.
- Magda gdzie masz czapkę?
- Nie przepadam za noszeniem czapki...
- Jest zimno, musisz coś włożyć na głowę.
- No dobrze... Lou masz na sobie skarpetki?
- Ymmm no nie mam...
- Okej to poczekaj - poszłam po moja czapkę i poprosiłam tatę o parę skarpetek dla Louis'a. Zadowolona wróciłam, rzucając mu je.
- Ymm... dzięki... - zadowolonemu dotąd chłopakowi mina nieco zrzedła - muszę? - wyszeptał.
- Lou nie marudź, wkładaj skarpetki, ale to już!
Chłopak posłusznie wykonał moje polecenie i wreszcie mogliśmy wyjść. Otworzył mi drzwi swojego czarnego samochodu i pomógł mi wejść. Zaciągnęłam się zapachem skóry, którą obite było wnętrze auta, mieszającej się z zapachem Louis'a. Obserwowałam jak chłopak przechodził na druga stronę auta. Jego ruchy były bardzo płynne. Od razu było widać, ze nie odczuwa takiego dyskomfortu jak ja, ze się potknie i ktoś go wyśmieje... Przegadaliśmy właściwie całą drogę. Louis co jakiś czas wplatał w rozmowę żarty, a ja zwykle wybuchałam śmiechem, karcąc się w myślach, ze nie umiem ładnie się śmiać. Wreszcie troszeczkę spóźnieni dotarliśmy do wielkiego domu Zayn'a.

           * * *

- Magda na pewno nie pijesz? - spytał Louis.
- Nie, nie jestem jeszcze pełnoletnia, poza tym nie mam za bardzo ochoty...
- No i bardzo dobrze. Tommo do czego ty ją namawiasz?! - poparł mnie Liam.
- Okej, przecież jej nie zmuszam, tylko się spytałem... To co robimy? Zayn i Niall już się nieźle upili i chyba śpią w kuchni.
- Lou może przenieśmy ich na łóżka, bo inaczej rano wszystko będzie ich bolało - chłopcy zanieśli Zayn'a do jego pokoju, a Niall'a położyli na sofie w salonie.
- Jejku jak on słodko śpi. Od razu widać, że tu mu lepiej niż na twardej podłodze w kuchni - powiedziałam patrząc na blondyna. - Hmmm jest już jedenasta, chyba powoli muszę zbierać się do domu.
- Okej odwiozę Cię.
- Dzięki Lou. Oni sobie tu sami poradzą? Liam zostajesz tu czy jedziesz do domu?
- Nie martw się, poradzą sobie. Możemy najwyżej zrobić Niall'owi coś do jedzenia, żeby nie umarł z głodu jak się obudzi. Chociaż... w sumie to chyba zostanę, bo później nie będzie miał kto Niall'a podrzucić do domu.
- A umiesz robić kanapki?
- Magda daj spokój, przecież tyle to ja potrafię.
- Okej to dobrze. W takim razie my już chyba spadamy - spojrzałam na Louis'a, a on przytaknął mi potwierdzająco głowa. - To pa Liam - uśmiechnęłam się do chłopaka, a on mnie mocno przytulił.
- Dobranoc.
- Do jutra - Lou również pożegnał się z Liam'em.

           * * *

- To co, kiedy następnym razem się spotykamy?
- Jutro raczej nie mogę - skrzywiłam się.
- My tez raczej nie, myślę, że w czwartek mogłoby się udać.
- Okej. Namów Harry'ego, ale jak nie będzie chciał przyjść to pamiętaj, że ja go do niczego nie zmuszam. Po prostu byłoby mi milo jakby się pojawił, chciałabym go lepiej poznać, może by się do mnie przekonał...
- Magda tu nie chodzi o ciebie, ty w niczym nie zawiniłaś, że Harry tak się zachowuje... ale postaram się go namówić...
Louis wyszedł z samochodu i przeszedł na druga stronę, otworzył mi drzwi i podał rękę, żeby łatwiej było mi wyjść. Kiedy stałam już na ziemi, podniosłam głowę, żeby spojrzeć na Lou. Jego oczy... Były takie zniewalające, tak bardzo przyciągały mnie do siebie. Jeszcze ten uśmiech... ahh! Dopiero teraz zauważyłam, że nasze twarze są bardzo blisko siebie, no tak pewnie nie mogłam mu się oprzeć i automatycznie się przysunęłam... Wiedziałam, że muszę się cofnąć, ale nie potrafiłam, jego oczy byly zbyt cudowne. W ostatniej chwili krok do tylu zrobił Louis. Powinnam się cieszyć, bo zrobił to, czego ja nie potrafiłam, ale tak naprawde bylo mi troche smutno. Zaczęłam iść w stronę domu, ale po chwili odwróciłam się i wyszeptałam ciche "pa" w stronę chłopaka. On uśmiechnął się do mnie przepraszająco i pomachał na pożegnanie. Byłam trochę zawiedziona, ale wiedziałam, że za nic nie mogłam winić Louis'a. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Oparłam się o ścianę i odetchnęłam z ulgą, że nie skompromitowałam się jeszcze bardziej.

_______________________________________
Witajcie Miśki <3 mam nadzieje, że mimo ogromnej przerwy ktoś jedak przeczyta ten rozdział :) Byłoby mi bardzo miło.

Jeśli ktoś byłby ciekawy, a jeszcze nie czytał mojego imagina to zapraszam, wystarczy troszke niżej zjechać myszką ;*

Jeśli przeczytałaś ten rozdział to dziękuję, że dalej ze mną jesteś ♥
Miłego weekendu Misie ♥

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Imagin ♥

       Zayna poznałaś ponad dwa lata temu, w niekomfortowej dla ciebie sytuacji. Wracałaś wtedy do domu z imprezy. Był środek nocy, a ty szłaś sama. Biegli za tobą twoi dwaj pijani "koledzy", a ty zaczęłaś przed nimi uciekać.  Dogonili cię i złapali. Wyrywałaś się im i krzyczałaś. Bezskutecznie. Oni zaczęli ciągnąć cię w stronę drzew, zdzierając z ciebie ubrania. Kilku ludzi szybkim krokiem przeszło nie zwracając uwago na twój krzyk. Omijali was szerokim łukiem. "Koledzy" dobierali się już do twojej sukienki. Zrozpaczona krzyczałaś jeszcze głośniej. Zobaczyłaś postać biegnącą w waszym kierunku. Chłopaki pozbawili cię już sukienki, a kilka sekund później dobiegł do was nieco starszy mężczyzna. Odepchnął ich od ciebie i dał ci swoją kurtkę. Kazał siąść pod drzewem, zakrywając oczy. Obu licealistom zadał cios w twarz, a z ich nosów lała się krew. Próbowali się bronić, ale zrozumieli, że to nie ma sensu i uciekli. Twój wybawca nie gonił ich, bo chciał zaopiekować się tobą. Zawiózł cię do swojego domu, bo ty nie byłaś w stanie podać mu adresu. Przedstawił się jako Zayn. Dał ci swoje ubrania i położył w łóżku. Siedział przy tobie całą noc i następny dzień. Poczułaś się lepiej i mogłaś już z nim rozmawiać. Zawiózł cię do twojego domu, ale i tak składał wizyty trzy razy dziennie. Byłaś mu ogromnie wdzięczna, tyle dla ciebie zrobił. Nawet twoja rodzina nie troszczyła się o ciebie aż tak bardzo. Zostaliście przyjaciółmi, a trzy miesiące później parą.

        Jesteście małżeństwem już prawie rok, jest cudownie. W ogóle się nie kłócicie, a Zayn nadal jest taki opiekuńczy. Łączy was naprawdę mocne uczucie, którego nic nie jest w stanie zniszczyć. Jesteś już w dziewiątym miesiącu ciąży. Nie wiecie czy urodzi wam się dziewczynka, czy chłopczyk, bo chcecie mieć większą niespodziankę. Pokój dla dziecka jest już gotowy. Nie możecie się doczekać, kiedy w kołysce pojawi się mały szkrab. Zayn zaproponował ci spacer, upewniając się, że na pewno masz na niego wystarczająco dużo sił. Na wszelki wypadek szliście bardzo powoli, nie oddalając się zbytnio od domu. Szliście przytuleni w milczeniu, co ani trochę was nie krępowało. Rozumieliście się bez słów. Nagle poczułaś ogromny ból brzucha, od którego prawie zemdlałaś. Zayn o nic nie pytając wziął cię na ręce i bardzo szybko szedł do auta, by pojechać do szpitala. Cały czas powtarzał tylko: "Kochanie wszystko będzie dobrze. Za moment będziemy w szpitalu". Podczas porodu trzymał cię za rękę nie puszczając ani na kilka sekund. Powtarzał jak bardzo cię kocha. Urodziła wam się dziewczynka. W oczach Zayna widziałaś wielką radość. Mógł biegać po całym szpitalu, by ogłosić wszystkim, że ma córkę. Lekarze go uspokajali i powiedzieli, że w szpitalu nie może tak się zachowywać, więc w chłopaku skakał z radości tylko jego duch. Jego uśmiech był tak wielki, że nawet najsmutniejsza osoba widząc go, również by się uśmiechnęła. Mówił: "Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Mam taką wspaniałą rodzinę - ciebie i córeczkę, a na dodatek wiem, że to nie sen, bo czuję każdy twój dotyk, smak twoich ust i twój piękny zapach. To jest po prostu niesamowite". Odpowiedziałaś Zaynowi tylko uśmiechem, bo na więcej nie miałaś sił.

        Po jakimś czasie zaczęło brakować ci tlenu. Byłaś bardzo wyczerpana po porodzie, a kaszel osłabiał cię jeszcze bardziej. Zayn strasznie się tym przejął i zaczął krzyczeć. Lekarze próbowali podłączyć cię do specjalnego urządzenia wspomagającego oddech, ale ty już nic nie widziałaś. Wiedziałaś, że to ostatnia okazja, by przypomnieć Zaynowi, jak bardzo go kochasz. Zebrałaś w sobie wszystkie siły, aby powiedzieć te trzy zdania: "Zayn, ty i nasza córeczka jesteście dla mnie całym światem, nic lepszego, niż poznanie ciebie nie mogło mi się przytrafić w życiu. Ogromnie mocno was kocham. Jesteście dla mnie największym i najwspanialszym darem od Boga". Mówiłaś to bardzo powoli, robiąc ciągłe przerwy, by złapać oddech. Jednak nieskutecznie. Zdobyłaś się jeszcze na szczery uśmiech, bo chciałaś, by właśnie taką cię zapamiętał. Na nic już nie miałaś sił, nic już nie słyszałaś, ani nie czułaś. To był koniec, umarłaś.

       Zayn upadł na kolana, a głowę schował między ramionami. Na przemian łapał się za głowę i bił pięściami o ziemię. Smutek i rozpacz rozdzierały go od środka. Płakał jak małe dziecko, a może nawet bardziej. Leżał tak na podłodze przez dość długi czas, ciągle płacząc. Sam już z wielką trudnością łapał oddech. Nigdy czegoś takiego nie przeżył, to było dla niego zbyt trudne. Kochał swoją żonę całym sercem, każdą cząstkę ciebie, byłaś dla niego całym światem. A teraz tak nagle to miało się skończyć? Cały sens jego życia miał zniknąć? Zayn nie mógł się z tym pogodzić. Myślał nawet o odebraniu sobie życia, ale wiedział, że ty byś tego nie chciała. Zastanawiał się, w jakim celu Bóg zaplanował twoją śmierć. Nie wiedział tego, ale postanowił Mu zaufać. Pomyślał o waszym dziecku i delikatnie się uśmiechnął. Później usłyszał jego cichy płacz. Bolały go wszystkie mięśnie, całą twarz miał opuchniętą od płaczu. Mimo ogromnej trudności wstał i postanowił wychować wasze dziecko. Podszedł do małego łóżeczka i wziął dziewczynkę na ręce. Kołysał ją, śpiewając spokojne piosenki, dopóki nie zasnęła.

       Waszą córeczkę Zayn nazwał twoim imieniem. Na ziemi kochał tylko ją, bo tylko ona miała w sobie cząstkę ciebie. Była piękna, słodka, inteligentna i mądra, tak jak ty. Po tacie miała niesamowity głos. Zayn nauczył ją wiary w Boga, tak jak ty nauczyłaś kiedyś jego. Każdy dzień poświęcał córce, bawił się z nią i śmiał. Bardzo troskliwie się nią opiekował, pilnował żeby nie chorowała. Ciągle opowiadał jej, jaką miała wspaniałą mamę. Powiedział jej też, że patrzysz na nią z góry i widząc, jak się rozwija, nie przestajesz się uśmiechać. Wieczorami rozmyślał o tobie. Nie smucił się już tak bardzo, bo wiedział, że jesteś w niebie. Każdej niedzieli razem z córką składali prześliczne kwiaty na twoim grobie i opowiadali ci, co zdarzyło się w danym tygodniu. Obiecał sobie, że zrobi wszystko, by po śmierci pójść do nieba i dołączyć do ciebie.
_______________________

Z braku weny dawno nie wstawiłam żadnego nowego rozdziału, 
za co bardzo Was przepraszam. Napisałam za to jakiś czas temu
imagina na konkurs, ale nie udało mi się wygrać :c 
Mam nadzieję, że Wam się spodoba i jeśli ktoś tu zagląda
zadowoli się na razie nim, zamiast nowym rozdziałem. 
Postaram się jak najszybciej wstawić rozdział.

PS: Imagin napisany z wykorzystaniem rad od Anity (@anitazarzycka)

Bardzo Ci dziękuję za pomoc ♥

Jeszcze raz przepraszam za brak nowego rozdziału :c ♥

Jeśli dotrwałeś aż tutaj to bardzo proszę zostaw tu komentarz, 
bo to mój jedyny imagin i bardzo mi zależy na twojej opinii ♥

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 6

      Obudziłam się o  dziewiątej, czyli mam jeszcze godzinę do spotkania z chłopakami. Moja kochana siostrzyczka oczywiście nie mogła się powstrzymać przed powiedzeniem rodzicom o tym, że zemdlałam, więc po powrocie od razu musiałam iść spać. W sumie to może dobrze, bo przynajmniej czuję się wypoczęta. Na śniadanie do kuchni zeszłam w piżamie, gdyż jak na razie nie mam pomysłu w co się ubrać. Zjadłam chrupki z mlekiem, zresztą jak zwykle, rano nigdy nie mam czasu na nic innego. Mam jeszcze czterdzieści pięć minut, więc powinnam zdążyć. Po pięciu minutach spędzonych przed szafą wybrałam kremowe rurki, czarną koszulę bez rękawów, na to jeśli będzie mi zimno włożę jakiś sweterek, pewnie ten w kwiatki, chyba że się rozmyślę. Z wybranym zestawem ruszyłam do łazienki. Wzięłam jak na mnie szybki - dwudziestominutowy prysznic. Ubrałam się, zrobiłam makijaż, włosy pozostawiłam naturalnie kręcone, włożyłam jeszcze kolczyki. Gdy spojrzałam na zegarek byłam z siebie dumna, gdyż zostało mi jeszcze pięć minut - spokojnie się wyrobiłam, a nie zdarza mi się to zbyt często. Gotowa zeszłam na dół, poczekam tutaj na chłopców. Czekam już piętnaście minut, a ich dalej nie ma. am nadzieję, że przyjdą. Nie wiadomo ile jeszcze będę musiała czekać, więc może poczytam. Nie zdążyłam nawet otworzyć książki, a już usłyszałam dzwonek. Szybko rzuciłam się w stronę drzwi, bo strasznie się cieszyłam, że przyszli i nie potwierdziły się moje obawy:
- Hej chłopcy! Wyspaliście się po wczorajszym dniu?
- Tak, jest okej - uśmiechnął się blondyn.
- No niezbyt - w tym samym czasie powiedział Zayn.
- Magda strasznie Cię przepraszamy, że się spóźniliśmy, musieliśmy czekać na Zayna, bo strasznie długo siedział przed lustrem.
- Nie ma sprawy, to tylko dziesięć minut, wchodźcie. Wy wszyscy mieszkacie w jednym domu?
- Nie, mieszkamy osobno, tylko wczoraj chłopaki spali u mnie, bo po koncertach zwykle tak robimy, że  śpimy u któregoś wszyscy razem - wyjaśnił Liam.
- Magda to dla ciebie, za to, że wczoraj zemdlałaś - mówiąc to Lou  wręczył mi piękny bukiet kwiatów.
- O, dziękuję Lou, jest śliczny! Ale nie musiałeś mi go dawać, to przecież nie twoja wina.
- No właśnie Zayn mówi, że moja, a ja wolę choć trochę odciążyć sumienie nawet jeśli to nie przeze mnie. A te kwiaty i tak nie były warte tyle co twój uśmiech.
- Lou spokojnie, nawet jeśli to przez ciebie zemdlałam, to to już nie musisz mi tak słodzić, wystarczająco mi to wynagrodziłeś kwiatami, są naprawdę cudowne. No i poza tym to ty mnie uratowałeś od tłumu skaczących dziewczyn jak leżałam na ziemi, więc wszystko jest w porządku, pewnie teraz to nawet ja powinnam ci się jakoś odwdzięczyć... A gdzie Harry?
- Wiesz Harry trochę się wykręcał jakimiś głupimi rzeczami i wrócił już do swojego domu. Bardzo cię za niego przepraszam - Liam zrobił smutną minę.
- Szkoda, no ale sama pewnie sobie na to zasłużyłam.
- Czemu tak myślisz? - spytał zaniepokojony Niall.
- Pewnie nie jestem pierwszą dziewczyną, która na waszym koncercie zemdlała. To musi być trochę wkurzające jak fanki na wasz widok czy pod wpływem waszych głosów albo zachowania mdleją.Widocznie zrobiłam na Harrym złe wrażenie, więc wolałby się ze mną nie zadawać.
- Ja akurat nawet to lubię albo to jak przyłapuję jakąś dziewczynę na tym, że się na mnie gapi, to jest świetne! Chociaż rzeczywiście Harrego to chyba irytuje. Nie martw się, jeszcze się do ciebie przekona - powiedział Zayn.
- Dobra to mamy na dziś jakieś plany?
- Może Hyde Park, Tamiza? Zgaduję, że Big Ben, Buckingham Palace już widziałaś? - kiwnęłam potwierdzająco głową - Na London Eye też już byłaś? - pierwszą propozycję podał Niall.
- Może być. Tak, właśnie w tych trzech miejscach byłam już z Sebastianem - mówiąc to trochę się skrzywiłam.
- A Sebastian to ten twój chłopak z Polski? Nie wiem jak można być tak głupim, żeby zrywać z taką cudowną dziewczyną jak ty. On nie był ciebie warty. Nie wiem co bym mu zrobił, gdybym go spotkał.
- Louis on wcale nie był taki zły. Poza tym już się tak strasznie tym nie przejmuję, bo poznałam was.
- W takim razie postaramy się zrobić tak, żebyś niedługo całkiem o nim zapomniała albo po prostu żebyś nie żałowała tego rozstania - odparł zadowolony Niall - A możemy jeszcze coś zjeść? Trochę już zgłodniałem.
- Jasne. Wszyscy chcecie jeść?
- Nie, raczej tylko Niall jest wiecznie głodny - powiedział Liam.
- Okej, to na co w takim razie masz ochotę?
- Zjem wszystko. A co macie?
- Hmm... mogę ci zrobić jajecznicę i do tego jakąś bułkę albo dwie? Możesz sobie zrobić z czym chcesz.
- Wolałbym dwie bułki, mogę?
- Pewnie, lodówka jest do twojej dyspozycji!
- Magda uważaj co mówisz, bo później nie będziecie mieć czego jeść - ostrzegł Zayn.
- Niall to jakbyś mógł to nie zjedz wszystkiego.
- Obiecuję, że coś dla was zostawię.
- Dobra Magda, opowiadaj jak wrażenia po wczorajszym koncercie.
- No nie był najgorszy - chłopcom od razu zrzedły miny, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu - nie no żartuję, byliście cudowni! To najlepszy koncert na jakim kiedykolwiek byłam! W ogóle nie spodziewałam się, że jesteście tak dobrzy w tym co robicie. Choeografię też mieliście fajną, nawet to opanowaliście, brawo! Jesteście lepsi od wszystkich polskich zespołów, jakie znam. Nawet Emilka wczoraj chodziła cały czas po domu, śpiewając refren "One thing".
- Bardzo się cieszę, że wam się podobało. Jak chcesz częściej możesz wpadać na nasze koncerty - powiedział Liam.
- Dzięki, na pewno skorzystam z zaproszenia. Niall kończysz?
- No już prawie.
- To ja idę na górę po płaszczyk i torebkę, poczekajcie chwilkę.

       Po pięciu minutach wyszliśmy z domu. Zdecydowaliśmy się na przejażdżkę metrem, dopiero trzeci raz miałam okazję nim jechać. W Krakowie zawsze jak sama jeździłam tramwajem do szkoły strasznie chciało mi się spać, za to tutaj niemal przez całą drogę śmiałam się z chłopakami. Przejażdżka zatem minęła nam bardzo szybko. Wysiedliśmy z metra i po chwili zobaczyłam przed sobą Tower Bridge. Nie czekając na chłopców pobiegłam w jego stronę i zatrzymałam się dopiero na środku mostu. Z powodu zachwytu nawet nie odczuwałam zmęczenia biegiem. Ten most był taki olbrzymi i cudowny.  Najbardziej podobały mi się te dwie wieże. Cała budowla była koloru niebieskiego, białego i czerwonego:
- Co? Podoba się? - spytał Louis, nawet nie zauważyłam jak chłopcy przyszli.
- Piękny jest. Macie czym się tu chwalić.
- No mamy, ale pewnie u ciebie, w Krakowie też jest kilka ładnych miejsc.
- Magda a wiesz w ogóle skąd wzięły się te wieże? - spytał blondyn.
- Nie, a skąd?
- Otóż gdy parlament  rozpatrzał projekt dotyczący budowy drugiego mostu nad Tamizą, zarząd zamku Tower of London zgłaszał jakieś zastrzeżenia. Dlatego postawiono warunek, że styl mostu miał harmonizować się ze stylem zamku. Warunek oczywiście spełniono no i nazwa "Tower Bridge" również wzięła się od Tower of London.
- Niall, jaki ty jesteś mądry!
- Dzięki, ale wiem to tylko dlatego, że Tower Bridge to mój ulubiony obiekt w Londynie.
- A po tamtych kładkach u góry można chodzić?
- Pewnie można, ale z tobą to wolałbym nie ryzykować, bo jeszcze z zachwytu nad czymś zemdlejesz i spadniesz - zażartował Zayn.
- Hahaha bardzo śmieszne, ale może rzeczywiście lepiej nie, bo mam lęk wysokości.
- Cały czas patrzysz na most czy zdążyłaś się już zorientować, że za tobą jest jeszcze rzeka?
- Nie można się nacieszyć widokiem takiej ładnej budowli? W Krakowie wszystkie mosty są do siebie podobne i takie zwykłe - dopiero teraz odwróciłam się, by spojrzeć na Tamizę. Była bardzo ładna, ale nie robiła na mnie takiego wrażenia jak most. Tamiza i Wisła jak dla mnie nie różniły się jakoś bardzo od siebie.

       Po jakimś czasie opuściliśmy Tower Bridge, chłopcy obiecali mi wybrać się tam jeszcze kiedyś wieczorem. Podobno wtedy most jest oświetlony i widać z niego London Eye oraz inne budynki w różnych kształtach, na przykład cygara. Do Hyde Parku pojechaliśmy taksówką. Taksówkarz nie był zbytnio zadowolony ze swoich klientów, bo robiliśmy spory hałas. Raz upomniał się nawet o ciszę, ale niezbyt to poskutkowało. Chłopcy jednak wynagrodzili mu to dodatkową zapłatą, więc miło nas pożegnał. Wysiedliśmy z taksówki i usłyszałam pisk nastolatek biegnących w naszą stronę. Na początku trochę przestraszyłam się, że coś się stało, lecz po chwili uświadomiłam sobie z kim tu przyjechałam. No tak, One Direction - chłopcy, o których marzą miliony dziewczyn. Na szczęście było ich tylko kilkanaście, więc czekałam około dziesięciu minut. Chłopcy zrobili sobie z każdą zdjęcie, autograf i gotowe. Niall upomniał się jeszcze o obiad, bo był już strasznie głodny. W sumie to każdemu chciało się jeść. W pobliżu nie było żadnego Nando's, więc poszliśmy do pizzerii. Nasz głodomór całą pizzę zjadł sam, a my mieliśmy po jednej na dwie osoby. Ja zjadłam dwa i pół kawałka, czuję się strasznie napchana. Niall gdzie ty to wszystko mieścisz? Po parku pochodziliśmy ze dwie godziny. Chłopcy zadawali miliony pytań związanych z Polską. Na większość z nich na szczęście byłam w stanie odpowiedzieć. Chłopcy opowiedzieli mi też trochę o sobie i swoich rodzinach, ale tylko troszkę, bo bardziej zainteresowali byli moją historią. Niestety później musiałam się już zbierać, bo czekał na mnie jeszcze kościół. Umówiłam się z chłopakami, że wieczorem zadzwonię i jakoś się umówimy.


_______________
Hej Misiaczki ;* Nie jestem za bardzo zadowolona z tego rozdziału, ale mam nadzieję, że choć troszkę wam się spodoba ;) Jak macie do niego jakieś uwagi to piszcie, chętnie przyjmę. Dziękuję za wszystkich nowych obserwatorów, nawet nie wiecie jak się cieszę! <33
PS: Jeśli ktoś nie ma żadnego konta to teraz już może komentować jako anonim xx
Miłego końca weekendu i powodzenia jutro w szkole <3